Zapisz się na webinar
Zapisz się na webinar

02.01.2017

Noworoczny komentarz rynku towarowego (02–01–2017)

Dla rynków towarowo – surowcowych rok 2016 był niewątpliwie udanym (CRB Index: +9,2%), mimo, że wejście w niego odbywało się w poczuciu wielkiej niewiadomej, a grono śmiałych zazwyczaj w tym czasie prognostów było jakoś osobliwie szczupłe. W najmniejszym stosunkowo stopniu dotyczyło to jeszcze ropy naftowej (w ubiegłym roku – WTI: +45,4%, wzrost do 53,90 USD/bbl, a Brent: +50,9% wzrost do 56,74 USD/bbl). Większość zachodnich (choć nie koniecznie już amerykańskich) ekspertów opowiadała się u początku 2016 r. za przedziałem cenowym (głównie dla Brent) rzędu: 50 – 60 dolarów za baryłkę, taką też optykę prognostyczną przyjęto na tych stronach. Z tym jednak, że osobiście sądziłem, iż w drugiej połowie ubiegłego roku przyśpieszenie cenowe będzie nieco szybsze, a notowania zbliża się nie do 60 dolarów (w środę 28 grudnia ub. r. było to 57,26 USD/bbl), lecz będą w tym czasie o jakieś 10 dolarów wyższe. Ten jednak poziom jako tzw. bazowy (i zarazem średni z poprawką +/- 5 dolarów) przyjmuję na rok 2017 r. Równocześnie nadmieniając, że niezmiennie obstaję przy fundamentalnym i wielokrotnie na tych stronach artykułowanym założenia, iż ceny ropy naftowej są kategorią zbyt istotną geopolitycznie (i geoekonomicznie), aby pozostawić je swobodnej grze sił podaży i popytu. Wskazany przeze mnie poziom traktuję zatem tez zasadniczo niezależny, zarówno m.in. od kursu dolara, jak i sytuacji na innych rynkach towarowych.

Pozostając przy ropie naftowej, pozwolę sobie uczulić jeszcze na ważne wydarzeniem na początku nowego roku, jakim będzie planowany na styczeń/luty szczyt w Syrii, z udziałem Rosji i Turcji w rolach głównych. Jest to bowiem próba budowy (bez udziału Zachodu) nowych konturów państwowości w tym roponośnym przecież regionie świata. Wyraźnie dodatnio – zakończyło stary rok złoto (sieć: +8,6%, wzrost do 1152,00 USD/oz, fixing: +8,1%, wzrost do 1145,90 USD/oz). Natomiast średnia cena żółtego metalu między 2015 r. a 2016 r. wzrosła o +7,8%, w naszej sformułowanej przed rokiem prognozie na 2016 r. zakładaliśmy progresję tej wielkości w przedziale: od +5% do +8%, czyli o rozmijaniu się z rzeczywistością raczej trudno mówić. W ślad za notowaniami kruszcu podążyły, i to zwyczajowo szybciej, pozostałe metale szlachetne, tj.: srebro (sieć:+15,3%, wzrost do 15,96 USD/oz, fixing:+17,5%, wzrost do 16,24 USd/oz), platyna (sieć: +1,4%, wzrost do 905,65 USD/oz, fixing: +3,4%, wzrost do 898,00 USD/oz), oraz pallad (sieć: +20,8%, wzrost 680,23 USD/oz, fixing: +20,7%, wzrost do 670 USD/oz).

Prognozy złota na ten rok zdominowane są przez dwie przeciwstawne optyki. Pierwsze, o charakterze zdecydowanie niedźwiedzim, oparte są poniekąd na kontynuacji silnego dolara, jako pochodnej skutecznego zaostrzania polityki monetarnej przez FED oraz słabego i jeszcze słabszego euro, z możliwością spadku kursu eurowaluty (w wyniku np. nowego populistycznego układu politycznego w Holandii, Francji a zwłaszcza w Niemczech) poniżej parytety z dolarem. Z drugiej strony, nie brakuje też opinii, że taki ewentualny zamęt w europejskiej polityce (powiększony jeszcze przez ewentualnie przyśpieszone wybory we Włoszech, a być może także w Wielkiej Brytanii) spowodowałby wzmożony popyt na żółty metal, jako na tradycyjną instytucję safe haven. W moje opinii najbliższe dwanaście miesięcy na rynku złota naznaczone będzie dwiema zasadniczymi fazami. Pierwsza, w której jeszcze jesteśmy oznacza kontynuację spadków, być może nawet w okolice 1000 dolarów za uncję. Siłą napędową tej tendencji jest jednak nie tyle mocny dolar, co przede wszystkim oczekiwania na wzmożoną podaż kruszcu w Indiach, gdzie przy niskim relatywnie kursie dokona się istotna w skali świata realokacja hinduskiego złota. Oznacza to, że stamtąd powędruje on w głównej mierze do Chin, a następnie do krajów Zatoki Perskiej oraz na Zachód, czyli do Europy i Ameryki Północnej. Procesom tym, z czasem towarzyszyć powinien wyraźny wzrost notowań nawet powyżej 1500 USD/oz. Takie pułapy cenowe, jeśli – nie nastąpią jakieś nagłe jeszcze geopolityczne trzęsienia ziemi (swoją drogą wierzę w pragmatyzm społeczeństw “starej, dobrej Europy”), powinniśmy zobaczyć jednak nie wcześniej niż w drugiej połowie roku, a ściślej chyba dopiero na przełomie III i IV kwartału 2017 r. Skądinąd wspomniany przeze mnie przed dwoma tygodniami Boa/Merrill Lynch oczekuje 1200 USD/oz w połowie tego roku. W sumie średnia cena złota może w mojej prognozie wzrosnąć w 2017 r. pomiędzy +8% a +12%, co dało by przekładałoby się na średnią wartość uncji w przedziale: 1350 – 1400 dolarów. Ów dolny poziom odpowiada m.in. przeciętnej cenie złota w 2017 r. prognozowanej przez szwajcarski UBS. Z kolei co do srebra, to poza tym, że powinno zachowywać się nie gorzej niż złoto, trzymałbym się przede wszystkim długoterminowego scenariusza, który kilka lat temu ukuto w USA, a o którym nieraz zresztą tutaj wspominałem. Zakłada on mianowicie, że do końca tej dekady biały metal może kosztować nawet ok. 100 dolarów za uncję.

Dobra koniunktura na pojazdy samochodowe ma według analityków HSBC wpłynąć na prowzrostowe zachowania się kursów platyny i pallady. Prognozują oni, że przeciętna cena platyny osiągnie w tym roku poziom 1075,00 USD/oz (w 2016 r. było to 988,74USD/oz), a palladu 790 USD/oz (w 2016 r. było to 612,04 USD/oz). Metale przemysłowe, zwłaszcza w ujęciu en masse to zdecydowani liderzy zeszłorocznego rynku towarowo – surowcowego. W obliczu quasi recesyjnych jeszcze przed rokiem zapowiedzi niesionych wówczas przeświadczeniem o strukturalnie rachitycznej koniunkturze w światowym przemyśle, zaobserwowane w 2016 r. wzrosty cen: aluminium (+12,4%), cyna (+44,6%), cynk (+ 57,9%), miedź (Nowy Jork Londyn: +17,6%), nikiel (+16,4%) i ołowiu (+11,9%) to niewątpliwie spora niespodzianka. Przed rokiem nasza uwaga w tym segmencie skupiała się przede wszystkim na miedzi. Pomimo tego, że jej cenom nie wiele wtedy dobrego przepowiadano, wyraziliśmy opinię, zakładając równocześnie, że tzw. twardego lądowania w Chinach nie będzie, iż warto się Red One zainteresować, m.in. z tego względu, że oczekiwaliśmy okrzepnięcia koniunktury w Państwie Środka. I taki przebieg wydarzeń jak widać miał miejsce.

Na ten rok gospodarka chińska w skali makro powinna kontynuować stabilną tendencję wzrostową, z wpisaną jednocześnie przestrogą o stanie finansów publicznych tamtejszych prowincji czy też nawet możliwością pewnego przesilenia społecznego. Co zresztą pojawia się niemal zawsze na pewnym etapie społecznego rozwoju i wzrostu ekonomicznego poziomu życia ludności. Regionalne finanse publiczne (w koegzystencji z tamtejsza sprawozdawczością statystyczną), to niewątpliwie miękkie podbrzusze Państwa Środka, niemniej rezerwy walutowe są na tyle pokaźne, że straty i tak byłoby z czego pokrywać. Ponadto nie można też zapominać, że Chiny wchodzące ze swą walutą w instytucje światowego pieniądza rezerwowego, na żadne w związku z tym turbulencje najzwyczajniej pozwolić sobie nie mogą. Powracając jeszcze do cen miedzi można zakładać, że w trakcie kolejnych kwartałów cena czerwonego metalu może ustabilizować się na poziomie ok. 6450 dolarów za tonę, a byłby to połap, który gros jej producentów wzięłoby chyba w ciemno.
Na rynkach towarów rolno – spożywczych miniony rok wypadł dużo słabiej, a jednocześnie zaistniały na nim pokaźne dysproporcje w zakresie stóp zwrotu, i to w ramach tych samych nawet parkietów. Na tych zbożowym wzrastała jedynie soja (fasolka: +16,4%, mączka: +19,2%) napędzana przede wszystkim aktualnym i spodziewanym popytem ze strony Chin. Ceny pszenicy (zwykła:
–13,1%, Kansas: –13,1%) oraz kukurydzy (–1,5%) i ryżu (aż –20,1%) znalazły się wyraźnie pod kreską.

Rok 2017 jest kolejnym z rzędu, w który światowy rynek zbożowy wchodzi przy pełnych spichlerzach oraz z perspektywą kontynuacji passy obfitych plonów na obu półkulach, spowodowanej m.in. przepowiadanym przez meteorologów korzystnym dla rolnictwa układem prądów El Nina. Jeśli nawet większość analityków spodziewa się raczej stabilizacji cen, bo tak przykładowo wynikałoby z prognoz dla kukurydzy kosztującej obecnie ok. 3,52 za buszel przy projekcji dla ceny średnio kwartalnej z jednej strony wydanej przez Commerzbank (I kw.: 3,50 USc/bu, II kw.: 3,60 USc/bu, III kw. 3,70 USc/bu, IV kw. 3,80 USc/bu), a z drugiej przez Goldmana Sachsa (I kw. 3,50 USc/bu, I półrocze: 3,50 USc/bu, 12 miesięcy: 3,35 USc/bu), to taki akurat scenariusz nie wszystkim musi przekonywać. Przede wszystkim dlatego, że zdaje się nie uwzględniać efektu zapaści gotówkowej w hinduskim rolnictwie, spowodowanej wymianą banknotów, a także interwencji rządowych i zakupów strategicznych, związanych z relatywnie niskimi i traktowanymi jako okazję cenami zbóż. Z tego względu notowania pszenicy mogą być w mojej ocenie jednymi z najsilniejszych na parkietach zbożowych w tym roku. Poza tym, warto też korespondencyjnie – obserwować wydarzenia na rynku mięsa czerwonego. W ubiegłym roku wyraźnie zdrożała wieprzowina (+10,4%) przy jednocześnie ujemnych stopach zwrotu z wołowiny (młode woły: –22,9%, bydło: –15,1%). Jeśli jednak obserwowane od października 2016 r. ożywienie będzie kontynuowane, to czerwone mięso może w trakcie najbliższych 12 miesięcy sporo zyskać, nawet w wymiarze dwucyfrowym. W takiej sytuacji nie sposób też zakładać, że powiązane (paszowo) z nim zboża nie będą reagować w sposób progresywny.

Spore zróżnicowanie obserwowaliśmy też w trakcie minionego roku w tzw. koszyku mokka. Silnie straciło na wartości kakao (–22,5%), co akurat dla czytelników naszych stron nie powinno być zaskoczeniem, gdyż analizując na bieżąco sytuację pogodową w afrykańskim pasie uprawnym,
skąd pochodzi co najmniej 70% zbiorów świata, zwracaliśmy uwagę na sprzyjającą urodzajom aurę. Najwyraźniej spora cześć inwestorów, a patrząc po zakresie spadków – głównie chyba tych finansowych, zakładała jakby inaczej. U początku tego roku skala spadku kakao jest kusząca, tym bardziej, że ceny są już najniższe od 2013 r. Innymi słowy istnieje spore prawdopodobieństwo , że wchodzimy w okres stabilizowania się cen kakao i, np. w kontekście świąt wielkanocnych, a potem umiarkowanej (przynajmniej) ich progresji. Według mnie rok 2017 r. może być tym, w którym ceny tej używki będą się odbudowywać, co przy stabilnym raczej rynku kawy (w 2016 r. Arabika: +8,8%, Robusta: +42,9%) i sporej mimo wszystko niewiadomej w sprawie cukru, może spowodować, że będą wiodły w tym ,,koszyku” cenowy prym. Jeżeli już mowa o cukrze, który w 2016 r. zyskał między: + 23,3% (,,biały”) a 28,9% (brązowy/trzcinowy), to widoczne w ostatnim czasie jego silne przeceny podyktowane były zarówno uruchomieniem zapasów rządowych przez Chiny, jak i redukcją limitów uprawnych na buraka cukrowego w krajach Unii Europejskiej. Dostępne prognozy dla średnich cen cukru trzcinowego na 2017 r., kosztującego na zakończenie starego roku 19,62 USc/lb, oscylują na poziomie: 19,0 USc/lb (Commerzbank) i 19,5 USc/lb (Societe General). Trzeba jednak pamiętać, że jeśli ma się zrealizować scenariusz wzrostu cen ropy naftowej, to wszelkie składniki biopaliwowe, a więc i trzcinowy słodzik, nie pozostaną raczej wobec tego faktu obojętne.

Wśród liderów cenowych zeszłorocznego rynku towarów rolno – spożywczych znalazł się również mrożony koncentrat soku pomarańczowego (+38,0 %). Zasadniczych przyczyn tej tendencji upatrywać należałoby w dotkniętych chorobami ekologicznymi plantacjach na Florydzie. Ich uzdrowienie wiązałoby się jednak w redukcją chorego drzewostanu, a to w obliczu np. ekspansji brazylijskich i azjatyckich ofert eksportowych, oznaczałoby dla amerykańskich plantatorów groźbę trwalszego wypadnięcia z rynku. Wobec takiej alternatywy godzą się na mniejsze zbiory, które rekompensuje im poniekąd wzrost cen, czy tak będzie też w 2017 r.?, doprawdy nie sposób przewidzieć.

W tym względnie większą pewność poprzez makroekonomiczne, historyczne zależności ze stanem amerykańskiej koniunktury dać powinny notowania bawełny. Jej kurs w 2016 r. wzrósł wprawdzie
o +11,6%, ale sinusoida notowań była doprawdy spora. W pewnym momencie, tj. na przełomie stycznia i lutego ceny spadły do 54,54 centów za funt, czyli poniżej poziomu przyjmowanego za tzw. twarde dno. Ostatecznie rok 2016 r. bawełna zakończyła z ceną 70,69 USc/lb. Gdyby zatem gospodarka USA zaczęła rosnąć, w zbliżony sposób do tego jakiego oczekuje administracja prezydenta – elekta, to powinno to też sprzyjać notowaniom bawełny. Z drugiej jednak strony trzeba się liczyć z tym, że surowiec ten pozostanie również pod silnym wpływem narracji protekcjonistycznej nowego gospodarza Białego Domu. Swoją drogą może być z nim różnie, nie brakuje też opinii, że rozpoczynająca się niebawem kadencja może być krótsza, gdy z niewiadomego jeszcze powodu “odpalony” zostanie impeachment. Na razie są to przypuszczenia, które wpisują się w political fiction, niemniej, raczej jako pewnik można przyjąć, że rysuje się nam wyraźny konflikt pomiędzy D. Trumpem, a szefostwem zarządu Rezerwy Federalnej.

Wojciech Szymon Kowalski
EFIX Dom Maklerski SA

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (2 głosów, średnia: 4,50 z 5)
Loading...

Zapisz się na webinar
Zapisz się na webinar

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Zapisz się na webinar

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-896), przy ul. Towarowa 35, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.