06.10.2017

Historyczny zakład Buffetta

Wynik głośnego zakładu zawartego blisko dekadę temu można uznać za rozstrzygnięty. Milion dolarów trafi do jednego z najpopularniejszych inwestorów świata – Warrena Buffetta, któremu udało się dowieźć, że opłaty pobierane przez wyrafinowane fundusze hedgingowe wcale nie znajdują usprawiedliwienia w uzyskiwanych stopach zwrotu. Z drugiej strony pokazał, że niskokosztowa, prosta inwestycja typu kup i trzymaj może przynieść zaskakująco dobre rezultaty. Sam zakład, a zwłaszcza jego wynik, otwiera pole do debaty na temat skuteczności aktywnego zarządzania portfelem i skłania do refleksji czy przekazywanie swoich środków w zarządzanie profesjonalistom faktycznie znajduje swoje uzasadnienie.

Warren Buffett słynie ze swojej krytyki funduszy hedgingowych, zwłaszcza struktury ich opłat, która jego zdaniem powoduje erozję wartości inwestycji. W swoich listach do inwestorów nieraz wskazywał, że chociaż na Wall Street pracują bardzo zdolni i (w większości) uczciwi ludzie, ich głównym celem są własne zyski i premie, które uzyskują kosztem inwestorów powierzających im środki. Stawiał tezę, iż nieracjonalnie wysokie opłaty pobierane przez aktywnie zarządzane fundusze w większym stopniu obciążają wyniki inwestora niż pozwalają generować zwrot ponad indeks (tzw. Alfę). Aby dowieść swojej tezy ogłosił chęć zawarcia zakładu. Założenia były proste. Warren Buffett wybiera fundusz ETF na indeks rynku akcyjnego. Druga strona wystawia portfel złożony z kilku dowolnie wybranych funduszy hedgingowych. Przyjęto 10-letni horyzont zakładu. Wygrywa ten, którego inwestycja osiągnie wyższą stopę zwrotu w tym okresie. Stawką jest milion dolarów, który przegrany przeznaczy na cel charytatywny.

Przebieg pojedynku

Buffett nie musiał długo czekać na zgłoszenia. Drugą stronę zakładu objął Ted Seides, uznany na rynku zarządzający funduszem hedgingowym Protege Partners LLC, który wystawił do pojedynku portfel  składający się z pięciu samodzielnie wybranych funduszy hedgingowych. Do zakładu podchodził pewny siebie;  w latach 2002 – 2007 jego fundusz wypracował stopę zwrotu 95%, co było wynikiem wyraźnie lepszym od szerokiego rynku (stopa zwrotu osiągnięta w tym czasie przez S&P500 wyniosła 67%). Portfel Seidesa stanął naprzeciw wskazanemu przez Buffetta funduszowi Vanguard S&P 500 Admiral Fund (wiernie odzwierciedlający zachowanie głównego amerykańskiego indeksu akcyjnego). Zakład zawarto pierwszego stycznia 2008 na okres 10-letni, zatem terminem wygaśnięcia będzie ostatni dzień bieżącego roku. I chociaż formalnie zakład jeszcze trwa, to zwycięzca jest już znany. Ted Seides pogratulował swojemu rywalowi zwycięstwa w swojej kolumnie w portalu Bloomberg View.

Pojedynek nie zaczął się jednak pomyślnie dla legendarnego inwestora z Omaha. Rok 2008 to wybuch kryzysu finansowego.  Tylko w okresie wrzesień-październik wskazany przez Buffetta fundusz stracił blisko 26% swojej wartości, a cały rok zamknął ze stopą zwrotu -37,8%. W tym samym czasie portfel złożony z funduszy hedgingowych zachował się relatywnie dobrze. Notował stratę -21% (w ujęciu bezwzględnym pewnie i tak akceptowalną tylko dla najbardziej wytrwałych i silnych psychicznie inwestorów). Mogło się wydawać, iż spora przewaga wypracowana na pierwszej prostej powinna pozwolić dowieść zwycięstwo do mety. Drugi rok zakładu to okres uspokojenia nastrojów na rynkach. Interwencje rządów, zdecydowane cięcia stóp procentowych i  niskie wyceny notowanych na giełdzie spółek (ceny akcji spadły relatywnie mocniej niż zyski przedsiębiorstw) skutecznie rozbudziły popyt na amerykańskim rynku akcyjnym. Vanguard S&P500 Admiral Fund zyskał prawie 30%, ale fundusze hedgingowe były blisko. Sytuacja zmieniła się jednak w kolejnych latach.

Luzowanie ilościowe a wpływ na zakład

Niekonwencjonalne programy uruchomione przez banki centralne (przede wszystkim programy luzowania ilościowego) zaburzyły działanie modeli alokacji kapitału stosowane przez zarządzających funduszami hedgingowymi. Wyraźnie odbiło się to na skuteczności podejmowanych przez nich decyzji i tym samym prowadziło do słabszych wyników inwestycyjnych. Buffett uzyskał największą przewagę w roku 2013-tym, kiedy to wybrany przez niego ETF osiągnął stopę zwrotu o ponad 20 punktów wyższą niż portfel funduszy Seidesa. Do końca zakładu fundusze hedgingowe pokonały szeroki rynek już tylko raz, w roku 2015-tym. Ostatecznie, zakład zakończył się wyraźną przewagą Vanguard S&P500 Admiral Fund, który wypracował stopę zwrotu dwukrotnie wyższą niż portfel funduszy hedgingowych. Wyniki w poszczególnych latach przedstawia poniższy wykres kolumnowy.

Źródło: Opracowanie własne

Wyścig żółwia z zającem

Buffett wygrał zakład i tym samym dowiódł swojej tezy. W swoim tegorocznym liście do inwestorów wskazał, że zarządzający funduszami objętymi zakładem wręcz “pływali w  pieniądzach” dzięki strukturze pobieranych opłat , natomiast w zamian oferowali “ezoteryczne bzdury”.  Zarządzający kuszą wymyślnymi strategiami, ekskluzywną otoczką i dużą wiedzą.  Przedstawiają pomysły, które generują absurdalnie wysokie koszty transakcyjne. Co przy ogólnie wysokich opłatach w przypadku tego typu rozwiązań znacząco wpływa na osiągane przez inwestorów wyniki.  Natomiast sam przebieg zakładu, w swoim stylu, Pan “Wyrocznia z Omaha” porównał do fabuły bajki o żółwiu i zającu. Wiadomo kto jest kim w tej analogii.

Zarzuty Buffetta nie pozostały bez odpowiedzi ze strony Teda Seidesa. W swoim felietonie, w którym odniósł się do rzeczonego zakładu podjął się próby zmierzenia z krytyką. Przede wszystkim przekonywał, że chociaż osiągnięta stopa zwrotu w okresie objętym zakładem była niższa, to wyniki inwestycyjne uzyskiwane przez fundusze hedgingowe charakteryzuje dużo niższy poziom zmienności niż w przypadku szerokiego rynku akcji. Podkreślał też kluczowe założenia polityki inwestycyjnej realizowanej przez te fundusze, mającej na celu przede wszystkim nie tyle samo pokonanie rynku, co osiąganie dodatnich stóp zwrotu niezależnie od koniunktury na rynku akcyjnym. Innym słowy, są to rozwiązania skrojone przede wszystkim na okresy rynkowej bessy, które mają w pewnym stopniu wykorzystywać czas wzrostów indeksów.

W takim ujęciu można przyjąć, że fundusze hedgingowe faktycznie zrealizowały swój nadrzędny cel. Dodatkowo wyniki osiągane przez koszyk wskazanych przez niego funduszy były bardzo zbliżone do globalnego indeksu rynków akcyjnych – MSCI All Country World Index, co z kolei świadczy o wysokim poziomie dywersyfikacji inwestycji. W swojej odpowiedzi Seides ocenił zachowanie indeksu S&P na przestrzeni ostatniej dekady jako zdumiewające i wyraził gotowość powtórzenia zakładu na najbliższą dekadę nie wierząc, by kolejne lata mogły znów być tak dobre dla amerykańskich akcji.

Czy aktywne zarządzanie wróci do łask?

W swojej argumentacji pewnie ma trochę racji. Niemniej, obecne trendy są nieubłagane. Już ponad 10 % aktywów zebranych w różnego rodzaju funduszach inwestycyjnych jest ulokowanych w rozwiązaniach realizujących pasywną politykę inwestycyjną, a więc funduszach indeksowych oraz typu ETF. Fundusze zarządzane aktywnie są w odwrocie, a uzyskiwane przez nie wyniki nie dają zbyt wielu nadziei na zwrot akcji. Patrząc z perspektywy inwestora obecna sytuacja jest jednak korzystna, bowiem rosnąca popularność pasywnych rozwiązań inwestycyjnych powinna stanowić zimny prysznic dla menedżerów funduszy hedgingowych. Racjonalizacja opłat w tego typu rozwiązaniach stanowiłaby dobry pierwszy krok. Zestawiając przeciętne, a czasem wręcz słabe wyniki inwestycyjne z pełnymi przepychu branżowymi imprezami opłacanymi z pieniędzy inwestorów (mającymi swoim blichtrem przyciągnąć nowych inwestorów), na których występują takie zespoły jak Maroon 5 czy The Train trudno nie odczuwać dysonansu.

Szanse na rynku

Pewnych szans na lepszą koniunkturę w segmencie aktywnych funduszy można się dopatrywać w malejącej korelacji pomiędzy akcjami (tendencja obserwowana głównie w Stanach Zjednoczonych, ale w pewnym sensie przelewająca się na pozostałe rynki akcyjne)*. Oznacza to, że wyceny poszczególnych akcji w większym stopniu zależą od o charakterze specyficznym (wynikające z sytuacji wewnętrznej emitenta akcji), a  relatywnie mniejszym od ryzyka systematycznego (które odnosi się do ogólnej sytuacji danej gospodarki czy sektora). W takim środowisku selekcja odpowiednich podmiotów do portfela staje się kluczowa, a więc zarządzający mają spore pole do wykazania się i wybrania perełek z rynku. Czy wykorzystają swoją szansę?

*warto w tym miejscu zaznaczyć wpływ tego trendu na spadek indeksów zmienności VIX, nazywanego potocznie indeksem strachu. W przypadku Stanów Zjednoczonych 70% zmian wartości tego indeksu opisuje właśnie poziom korelacji pomiędzy poszczególnymi akcjami w indeksie. W sytuacji spadku korelacji (z czym mamy do czynienia obecnie) w naturalny sposób spadają indeksy zmienności. Nie oznacza to jednak, że zmienność pojedynczych akcji znacząco spadła.

Największe IPO w historii świata

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (5 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-131), przy ul. Abpa. A. Baraniaka 88A, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.

Jak oceniasz rosnące zainteresowanie Bitcoinem?