08.02.2018

Być jak Warren Buffett. No prawie…

“Fajny wykres wczoraj widziałem…”

W sieci pojawił wykres przedstawiający analizę z serii tych, które „mnie ciekawiły, ale nie chciało mi się tego liczyć”. Ktoś wykonał brudną robotę i można pokusić się o kilka wniosków.

Źródło: http://theirrelevantinvestor.com

Powyższy wykres przedstawia ścieżki przebiegu indeksu S&P500 w okresach30-letnich poczynając odliczanie od 1926 roku. Inaczej mówiąc, na co może liczyć obecnie 35-latek, jeśli zainwestuje aktualnie jakąś kwotę w koszyk odpowiadający temu indeksowi?

Kilka liczb na początek

Na pierwszy rzut oka nasuwa się kilka obserwacji. Rozrzut stóp zwrotu jest znaczący. Największa zmiana wyniosła 6153 proc. (średnia roczna stopa zwrotu wynosi 14,8 proc.), a najmniejsza 851 proc. (7,8 proc.). Średnia zmiana w okresie 30 lat obliczona na podstawie tych odcinków wyniosła 2503 proc. (11,5 proc.), a mediana 2180 proc. (11,0 proc.). Dla porządku – to są zmiany nominalne, a więc nie uwzględniające inflacji.

Trochę szczęścia

Autor analizy Michel Batnick zasugerował, że na to, na jaką stopę zwrotu możemy się załapać, spory wpływ ma nasze szczęście, czyli moment, w którym się urodziliśmy. Owszem, moment rozpoczęcia śledzenia indeksu ma znaczenie, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że jesteśmy skazani na jedną i tylko jedną stopę zwrotu. Ba, mamy łatwe możliwości modelowania tego wyniku, czego przejawem będzie podbicie ostatecznej stopy zwrotu.

 

Czy to zestawienie daje nam jakieś pojęcie o tym, na co można liczyć? Z pewnością jest bardziej wartościowe od oklepanego „inwestując w Amazon w 2002 roku można było zarobić… proc.”. W naszym przypadku także nie ma pewności, czy przypadkiem właśnie rozpoczynający okres 30 lat nie da najgorszej stopy zwrotu, ale próbka danych daje pojęcie, na co mniej więcej można liczyć. Przy odpowiednich założeniach.

Szczęściu można pomóc

Nie jestem fanem strategii Buy&Hold (a z czymś takim mamy tu do czynienia), ale nie oznacza to, że nie widzę wartości długoterminowym inwestowaniu i mocy procentu składanego. To zestawienie tylko utwierdza mniej w przekonaniu, że B&H nie jest strategią optymalną i można zbudować na tego danych ciekawsze rozwiązania, które dadzą szansę na wyższą stopę wzrostu (choć tego nie zapewnią).

 

Podstawowym założeniem jest utrzymanie indeksu S&P500 przez okres 30 lat, co wymaga ogromnej determinacji. Dotyczy to zarówno okresów silnych przecen (strach związany ze stratami), jak i długotrwałych okresów wzrostów (strach o wypracowane zyski) i walki z pokusą wyjścia z rynku. Inną trudnością jest naśladowanie zmian indeksu, którego skład się co jakiś czas zmienia. Obecnie można pokusić się o wykorzystanie ETFa, ale wiąże się to z poniesieniem kosztu jego funkcjonowania, którego oczywiście w tym zestawieniu nie ma (trzeba przyjąć niższą stopę oczekiwaną).

Kupuj, gdy leje się krew

Mi osobiście do głowy przychodzą różne wariacje tego podejścia, które z jednej strony korzystałyby z długoterminowej charakterystyki zmian indeksu, ale z drugiej nie skazywałyby na wybór mało korzystnego momentu inwestycji. Co jakiś czas na ryku dochodzi do silniejszych przecen i z pewnością takie okresy będą potencjalnie korzystniejsze dla dokonywania zakupów, dzięki czemu długoterminowy wynik będzie lepszy. Naturalnie nie trzymam się tu już okresów 30 letnich, ale po prostu poszukuję rozwiązań, które próbują zbudować model korzystający z okresów dekoniunktury. Model, który nadal zakłada trzymanie zakupionych papierów/indeksu, ale jednocześnie jest rozłożony na lata i pozwala dobrać dogodne momenty zaangażowania na rynku.

A może wykorzystać CAPE?

Czym się kierować? Jaki moment jest dogodny? Obecnie mamy wiele narzędzi, których nie mieliśmy w przed kilkoma dekadami. Może to być choćby model wyceny na bazie CAPE. Dane, zebrane choćby przez analityków StarCapital pokazują, że jest to skuteczne narzędzie z budowaniu długoterminowych rozwiązań. Momenty zakupów w okresach niskich wartości CAPE powinny dać lepsze wyniki niż choćby te najgorsze historycznie. Zwiększamy szansę na sukces, choć jak zawsze, nie jesteśmy w stanie go sobie zapewnić. Jeśli pójdziemy tym torem, to okaże się, że będziemy z radością oczekiwać silnych przecen na rykach akcji, by poprawiać swoje długoterminowe wyniki. Zamienimy się w Buffetta, który także z radością na takie okazje czeka. Różnic będzie taka, że on jeszcze wybiera spółki o potencjale długiego terminu trwania, a nie cały indeks i stąd jego wyniki mogą być jeszcze lepsze. Są jeszcze lepsze.

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (2 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Exeria

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-896), przy ul. Towarowa 35, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.