13.04.2018

Fundamenty z techniką się nie gryzą cz. II

Skuteczna obecność na rynkach to nie dychotomia analizy fundamentalnej i technicznej, ale ich współdziałanie. Najprościej mówiąc, fundamenty mają nam wskazać ciekawe możliwości inwestycyjne, ale to jak zachowują się ceny na danym rynku jest podstawą do stwierdzenia, czy dogodna jest pora, by się na tym rynku zaangażować. Zatem jeśli nawet uzasadniamy nasze poczynania tym, co wywnioskowaliśmy z analizy fundamentalnej, to nie znaczy, że możemy zupełnie ignorować to, co mówi nam sytuacja rynkowa, czyli panujący na tym rynku trend.

Fundamentalizm fundamentalny może podnieść ryzyko

Nawet jeśli  nasze wnioskowanie fundamentalne jest zawsze skuteczne (co  jest ciężkim założeniem), to pomijanie wątków czysto technicznych naraża nas na zbyt duże ryzyko, co już samo w sobie prowadzi do nieefektywności naszego działania. Możemy bowiem założyć, że w czasie dekoniunktury indeksy spółek amerykańskich znajdą się poniżej poziomu z początku 2016 roku (rysunek z tego tekstu). Jest to całkiem prawdopodobne. Czy to oznacza, że kierujący się tylko wspominanym wyżej zestawieniem mogą stwierdzić – mieliśmy rację? Czy wołający od dwóch lat o tym, że na rynkach finansowych utworzyła się bańka i w związku z tym zbliża się przecena, mogą po takiej przecenie wznieść ręce w geście tryumfu? Czy ci, którzy krzyczeli o bańce, gdy BitCoin przełamywał poziom 1000 dolarów mogą uznać, że mieli rację po tym, co działo się w I kw. 2018 roku? W obu przypadkach wygrana jest iluzoryczna. Każdy, kto kierowałby się zaleceniami tych piewców załamania dostałby mocno po kieszeni.

Racja nie zapewni nam sukcesu

Posiadanie racji w kwestii wartości danego instrumentu finansowego nie przesądza o sukcesie. Posobnie jak zyskowny biznes nie przesądza o tym, że spółka nie upadnie. Spółka może bowiem stracić płynność i zbankrutować nawet przy pozytywnej rentowności, a spekulant może zbankrutować zawsze mając rację, jeśli nie weźmie pod uwagę czynników rynkowych. Czynniki fundamentalne są bowiem tylko jednym z motorów zmian cen.

Wahadło nastrojów

Znany jest wszystkim motyw wahadła. Wyceny na rynkach finansowych podlegają wahadłowemu odchylaniu się od poziomów odpowiadających faktycznej wartości. Trzeba to uszanować. Ba, trzeba to pleść w swoją strategię obecności na rynku, bo takie odchylenia potrafią być długotrwałe. Przywoływane tu zestawienie miar poziomu wycen na amerykańskim rynku akcji z początku 2016 roku już wskazywało na to, że mamy do czynienia z fazą przeszacowania, ale nie przeszkadzało to w kontumacji wzrostów cen akcji. Inna sprawa, że w przypadku rynków akcji zazwyczaj to pozytywne odchylenie ma tendencję do dłuższego trwania, podczas gdy okres odchylenia negatywnego bywa relatywnie krótszy.

Czynnik polityki

Na koniec wspomnę jeszcze o czynniku, jakim jest wpływ polityki na rynki. Lata 2016-2018 w USA świetnie pokazują, jak silny może ten wpływ być. W przypadku GPW mowa o okresie pokryzysowym, gdy pojawił się pomysł likwidacji OFE. W obu przypadkach, choć w różnym kierunku, niemal zadrwiono z tych, którzy parają się analizą fundamentalną.

 

W przypadku inwestorów amerykańskich najpierw podpompowano oczekiwania sugestiami pojawienia się dużych wydatków na inwestycje infrastrukturalne, co później okazało się mrzonką, a później przeprowadzono reformę podatków korporacyjnych. Ta reforma skokowo wpłynęła na modele wycen spółek podnosząc wartość prognozowanych strumieni gotówki płynącej dla przedsiębiorstw i ich akcjonariuszy. Tym samym część spółek, która była droga,  już taka droga nie była. Po I kw. 2018 roku wskaźnik P/E obliczany na bazie prognozowanych zysków spółek amerykańskich wynosi ok. 16. Nie jest to dramatycznie wysoka wartość (choć jasne jest, że mamy tu czynnik niepewności w postaci realizacji tych prognoz) – tym samym skala przeszacowania wycen nieco spadła.

Likwidacja OFE podcięła skrzydła wzrostom

W przypadku rynku polskiego wszelkie analizy zbudowane na podstawie sytuacji fundamentalnej spółek rozsypały się, gdyż podjęto decyzję o wyrugowaniu dużego gracza na rynku, a tym samym ograniczono napływ kapitału na rynek. W konsekwencji indeks największych polskich spółek znajdował się w kilkuletniej konsolidacji, a po chwilowym zejściu niżej wykorzystał dobrą koniunkturę gospodarczą, by na poziomy tej konsolacji powrócić. Nawet mocne fundamentalnie spółki musiały to odchorować.

Kamil Jaros

Dom Maklerski BDM

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Exeria

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-896), przy ul. Towarowa 35, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.