29.05.2018

Anomalie rynkowe – czy na tym da się zarobić? Cz. VII

Przegląd anomalii rynkowych (poprzednia część znajduje się tutaj) nie może być pełny, jeśli nie uwzględni się w nim chyba najbardziej znaczącą anomalię, znaną jako „sprzedaj w maju i odejdź” lub też „wskaźnikiem Halloween”. Oczywiście nie chodzi tu o to, by sprzedać posiadane papiery i odejść z rynku na zawsze (choć pewnie niektórym wyszłoby to na dobre). Tu zasada mówi, by zamknąć posiadane pozycje w maju, ale odbudować je w listopadzie.

 

Ta anomalia jest jedną z niewielu, która posiada istotność statystyczną. Jest obserwowana nie tylko na rynku amerykańskim (na nim nawet nie jest najmocniej widoczna), ale na olbrzymiej większości światowych rynków akcji. Polega na tym, że rynek ma tendencję do zachowywania się znacznie lepiej w okresie zimowo-wiosennym w porównaniu z okresem letnio-jesiennym. Chodzi zarówno o porównanie zmian wycen akcji, które są korzystniejsze właśnie zimą i wiosną,  jak i skalę słabości rynku (ryzyko), która bywa większa latem lub jesienią. Fenomen tego zjawiska, mimo że tak powszechny, wciąż nie ma jednoznacznego wytłumaczenia. Dysponujemy się głównie domysłami i poszlakami. Część znamy z poprzednio omówionych anomalii – okres pozytywny dla akcji zbiega się z końcem roku i wpływem wcześniej omawianych zjawisk rynkowych.

 

Istnieje kilka strategii rynkowych, które wykorzystują omawianą tu anomalię. Dość powiedzieć, że już tylko czyste wykorzystanie zaleceń prowadzi do osiągnięcia w dłuższym terminie wyników lepszych od strategii „kup i trzymaj”. Nie zawsze stopa zwrotu jest faktycznie większa, ale za to dokonuje się wyraźna redukcja ryzyka mierzonego wielkością obsunięcia kapitału. Skorzystanie ze strategii wg tej anomalii (kupno w ostatnim dniu października, lub pierwszym dniu listopada i sprzedaż ostatniego dnia kwietnia lub pierwszego dnia maja) pozwala wyraźnie poprawić relację ryzyko/zysk. Zauważmy, że wykorzystanie tej strategii zdejmuje z kapitału ryzyko na okres połowy roku. Od maja do listopada kapitał może być ulokowany na rynku długu.

 

Naturalnie proste skorzystanie z zalecenia tej strategii nie jest zbyt powszechne. Wynika to przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszym jest długi termin. W historii notowań jest wiele przykładów pojedynczych lat, gdy rynek w okresie lato-jesień miał się świetnie, co u inwestorów rodziło odczucia straconej szansy na zysk. Przewaga tej strategii nad „kup i trzymaj” ujawnia się w długim terminie, a tym samym, by tego doświadczyć, trzeba wykazać się cierpliwością, na którą niewielu stać. To także potwierdza znaną wypowiedź Warrena Buffetta, który twierdzi, że ludzie na rynku nie umieją zarabiać, bo nie mają cierpliwości. Omawiana anomalia i próba jej wykorzystanie jest tego świetnym przykładem. Większość uczestników rynku marzy o tym, by pokonać rynek, a więc osiągać wyniki lepsze od strategii „kup i trzymaj”. Tymczasem, gdy mają na tacy prosty mechanizm, to z niego rezygnują właśnie z powodu tego, że on swoją moc może ujawić np. dopiero po kilku lub kilkunastu latach.

 

Rezygnacja z czystego mechanizmu wykorzystania tej anomalii wynika także z tego, że jest on taki prosty. To powoduje wykreowanie braku zaufania. Sam fakt sezonowości jest zbyt słaby. Innym motywem jest również chęć poprawy wyników tej strategii. Skoro jest taka prosta, to dołożenie usprawniających elementów zapewne poprawy jej efektywność. W rezultacie omawiana anomalia jest wykorzystywana w połączeniu z sygnałami technicznymi. Wielu kieruje się choćby średnimi, by nie grać „na pałę”, ale podejmować działania wynikające z tego, co dzieje się na rynku. Pozwala to faktycznie czasem poprawić wynik, ale nie są znaczące zmiany. Inną ścieżką jest wpisanie tej anomalii w już istniejącą strategię. Czynnik dający w dłuższym terminie przewagę jest zapewne w cenie, ale wtedy i tak skuteczność zależy od warunków strategii pierwotnej.

 

Skorzystanie z zalecenia, by opuścić rynek w maju i wrócić nać w listopadzie ma swoje dobre strony. Powoduje, że rynkiem jako takim nie trzeba się zajmować. Automatyzm działania sprawia, że osiąganie długoterminowych wyników nie wymaga praktycznie żadnej wiedzy i żadnej uwagi z naszej strony. Dla jednych to plus, ale dla innych fakt, że przez połowę roku nie zagłębiamy się praktycznie w ogóle w wydarzenia rynkowe, jest nie do zniesienia. Nie po to jest się inwestorem, by nie inwestować. Istnieje powiedzenie, że często brak pozycji jest samo w sobie pozycją – innymi słowy, trzeba wiedzieć, kiedy jest dogodny moment do inwestowania. Permanentna obecność na rynku wcale nie wspiera wyniku. Nie ma szans, by udało się nam wykorzystać każde rynkowe wahnięcie. Ta strategia jest tego dowodem.

Kamil Jaros

Dom Maklerski BDM

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Exeria

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-896), przy ul. Towarowa 35, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.