27.07.2018

Anomalie rynkowe – czy na tym da się zarobić? Cz. XX

Cykl dotyczący rynkowych anomalii powoli dobiega końca. Za nami sporo różnych obserwacji i propozycji gotowych o wykorzystania w praktyce. Część nadaje się dla spekulantów, a część jest propozycją do rozważenia dla graczy o wydłużonym horyzoncie inwestycyjnym. To, co łączy opisane do tej pory wyłomy w złożeniu o efektywności rynku, to pewien poziom wiarygodności w połączeniu między faktem wystąpienia danej anomalii, a jej wytłumaczeniem. Nie we wszystkich przypadkach tłumaczenie jest w pełni satysfakcjonujące, ale wydaje się prawdopodobne. Tymczasem nie we wszystkich tego typu przypadkach taki tłumaczenie jest w ogóle oczekiwane.

 

Przykładem anomalii, której wytłumaczenie jest zagadką dotyczy typowo amerykańskiego wymysłu, jakim jest efekt Super Bowl. Moim zdaniem przytaczając ten przykład wchodzimy już powoli w przestrzeń bardziej przesądów i rynkowego folkloru niż mocno udokumentowanych i logicznych zależności. No bo jakie podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej daje nam obserwacja, że od 1978 roku w wielu przypadkach zadziała zależność, że gdy finał rozgrywek futbolu amerykańskiego wygrywała drużyna konferencji AFC, to w kolejnym roku rynek akcji zalicza osłabienie, a jeśli zwycięża drużyna konferencji NFC, rynek akcji się wspinał. Jasne jest, że pachnie to już klasycznym przykładem przypadkowego powiązania opisywanego często w podręcznikach zmian indeksu S&P500 ze zmianami produkcji masła w Bangladeszu. Trudno zbudować między tymi wielkościami jakieś połączenie przyczynowo-skutkowe, a ono jest Konieczn, by mówić o zależności. Także w przypadku wyniku finałowego meczu nie dysponujemy żadnym sensownym powiązaniem. Dlaczego akurat zmiana indeksu wywołana(?) tym wynikiem miałby trwać akurat rok, a nie np. miesiąc? Tylko dlatego, że w przeciągu 50 lat wyniki finału zbiegły się ze zmianami średniej rynkowej? Trzeba przyznać, że to mało wiarygodne. Po pierwsze, nie widać tu sensowej linii wpływu jednego czynnika na drugi, a po drugie, nawet gdyby takowa istniała, to próbka danych, czyli ok. 50 obserwacji, nie pozwala na zbyt mocne wnioski.

 

Wątek efektu Super Bowl pokazuje pewną skazę, jaką można znaleźć u wielu osób parających się spekulacją, czy inwestowanie. Jest nią parcie na to, by mieć nad rynkiem kontrolę. Idzie za tym nie tylko potrzeba „wytłumaczenia” każdej rynkowej zmiany, ale również poszukiwania wskazówek co do przyszłych zmian. Brak akceptacji istnienia czynnika losowego prowadzi zazwyczaj na manowce. O efekcie Super Bowl wspomniał po raz pierwszy Leonard Koppett w 1978 roku. Rok 2008 był przykrym wydarzeniem dla zwolenników tej anomalii. Rynek miał wg niej wzrosnąć, a tymczasem stracił na wartości ponad połowę.

Wydawać by się mogło, że sprawa jest tu zakończona, ale wielu uczestników rynku się nie podaje. Powstała inna wersja obserwacji, która praktycznie jest zupełnie czymś odmiennym, choć nadal opiera się na wydarzeniu finałowego meczu. Mówi się, że rynek akcji ma tendencję do wzrostów w tygodniu po tym wyjątkowym meczu. Jedne ze świeższych badań tego „efektu” zwierało zakres danych od 1967 do 2017 roku. Wynika z niego, że w trakcie tygodnia po meczu rynek zyskuje na wartości średnio 0,62 proc. przy odchyleniu standardowym wynoszącym 2,16 proc. Dla porównania średnia tygodniowa zmiana wycen rynku wynosi 0,16 proc. Można więc stwierdzić, że coś jest na rzeczy, choć na ile jest to informacja przydatna? Przypomnę, że mowa o wydarzeniu mającym miejsce raz w roku. W dodatku jego potencjalne przełożenie na wynik jest znikome. Szczególnie, jeśli mamy w to wkalkulować koszty transakcyjne.

 

Poniższy wykres przestawia uśrednioną dzienną zmianę indeksu S&P500 w okolicy dnia meczu finałowego Super Bowl.

Źródło: jbmarwood.com

Wykres przedstawia porównanie dziennych zmian wycen względem centralnego dnia meczu. 5 dni sprzed meczu oraz 5 dni po meczu. Trzema kolorami wyznaczono wyniki z różnych okresów. Kolor pomarańczowy to zmiany z lat 1967-1992, kolor niebieski z lat 1993-2017, a zielony zwiera zmiany cen z dni dookoła wszystkich dotychczasowych meczów finałowych. Jak widać, dni przedmeczowe nie wykazują żadnej prawidłowości. Dzienne zmiany w każdym są różne i w różnych kierunkach. Za to po meczu faktycznie da się zauważyć prawidłowość dodatnich zmian i to wyraźniejszą w ostatnich latach. Nie zmienia to faktu, że trudno na poważnie podchodzić do prób eksploatacji takiej obserwacji. Nie znamy choćby przybliżonej podstawy takiego zachowania cen (nastroje? A może po prostu przypadek?), a do tego wpływ na ogólny wynik obecności na rynku jest raczej mizerny. Inne, wcześniej opisane anomalie mają większy potencjał do monetyzacji. Efekt Super Bowl jest kolejnym elementem rynkowej mitologii i w gruncie rzeczy ciekawostką.

Kamil Jaros

Dom Maklerski BDM

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (Brak ocen)
Loading...

Exeria

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-896), przy ul. Towarowa 35, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.