29.07.2018

Anomalie rynkowe – czy na tym da się zarobić? Cz. XXII

Psy Dow’a. Chwytliwa nazwa dość popularnej strategii dla graczy inwestujących w tym wypadku w spółki z indeksu Dow Jones Industrial Average. To kolejny przykład rozwiązania rynkowego, który wskazuje na istnienie anomalii, której wykorzystanie pozwala  na wypracowanie stopy zwrotu lepszej od średniej.

 

Strategia  jest relatywnie prosta i nie wymaga znaczących nakładów czasu, by można było ją realizować. Tym samym, podejście nadaje się dla wielu graczy, którzy nie są profesjonalnymi traderami, ale poszukują rozwiązań, które wesprą ich w działaniach na rynku. Działaniach, które w efekcie mają dać dobry wynik. Na czym polega strategia? Działanie wg tego pomysłu opiera się na corocznym wyborze spośród spółek wchodzących w skład średniej przemysłowej 10 takich, które charakteryzują się najwyższą stopą dywidendy. Nic więcej nas nie ma obchodzić. Po roku dokonujemy ponownego przeglądu składników indeksu i jeśli zaszły tam jakieś zmiany w rankingu sporządzonym na podstawie wielkości stopy dywidendy, przemodelowaniu powinien ulec nasz portfel.

 

Trzeba przyznać, że pomysł może się podobać, bo faktycznie wymaga minimalnego nakładu czasu. Raz w roku poświęcimy kwadrans na sporządzenie rankingu i złożenie odpowiednich zleceń. Strategia powinna sama ujawnić swoje wyniki po jakimś czasie. Czy te wyniki są dobre? Relatywnie niedawno sprawdził to Steve Auger. Porównał zachowanie portfela spółek zbudowanego na bazie opisanych tu założeń na tle zmian samego indeksu średniej przemysłowej. Graficznie efekty wyglądają następująco.

Źródło: jbmarwood.com

Na wykresie widać wyraźnie lepsze zachowanie portfela względem indeksu. Można więc pokusić się o wniosek, że strategia faktycznie pozwala na pokonanie rynku. Można, ale nie koniecznie trzeba. O ile bowiem faktycznie faza wzrostowa rynku ujawnia przewagę selekcji  spółek do portfela, to problem pojawia się, gdy na rynku pojawia się dekoniunktura. Wtedy portfel budowany na opisanych tu założeniach zachowuj się wyraźnie gorzej od rynku (indeksu).  To już rodzi pytania, czy faktycznie mamy do czynienia z nową jakością?

 

Najpierw zajmiemy się poszukiwaniem tej jakości. Na czym opiera się rozumowanie pomysłodawców tego rozwiązania? Przypomnę, że ta strategia ma już wiele lat ugruntowanej świadomości wśród inwestorów. Popularyzował ją w latach 90-tych Mike O’Higgins, ale znana była już i w latach 50-tych. Zasada budowy portfela na bazie rankingu sporządzonego wg wartości stopy dywidendy opiera się na założeniu, że spółka o wyższym wskaźniku dywidendy znajduje się w dołkowej fazie swojego cyklu, a tym samym potencjalnie ma przed sobą fazę wzrostów. Oparcie wyboru na spółkach wypłacających dywidendę niejako już na starcie sprawia, że pod uwagę nie bierzemy papierów podmiotów z dużym problemem finansowym. Już choćby z tego względu zmniejszane jest ryzyko zaangażowania w spółki w fatalnej sytuacji. Zupełnie go nie unikniemy, ale mniejsze ryzyko to już coś. Tylko, czy mniejsze ryzyko straty jest jednocześnie podstawą do budowania przeświadczenia, że dobór spółek pozwoli nam pokonać rynek (indeks)? Oparcie doboru papierów na podstawie wielkości fundamentalnych ma swoje uzasadnienie, co już przerabialiśmy w poprzednich wpisach. Można więc przyjąć, że portfel budowany w ten sposób daje nam jakąś jakość, choć wcale nie oznacza to, że będzie to jakość lepsza od średniej.

 

Wskazany graficzny wynik nie jest przekonujący. Wygląda bowiem na to, że ogólnie lepszy wynik strategii względem surowych zmian indeksu jest w jakimś stopniu związany z podniesieniem poziomu ryzyka. Ten podniesiony poziom ryzyka widać właśnie wtedy, gdy portfel radzi sobie gorzej podczas dekoniunktury. Nie jest sztuką stworzyć portfel, który będą dawał wyższą stopę zwrotu kosztem podwyższonego ryzyka. Miarą jakości strategii jest to, czy poprawia ona relację zysk do ryzyka względem relacji, która jest właściwa dla portfela rynkowego (indeksu). Gdyby ogólny wynik strategii był lepszy przy zachowaniu rynkowego poziomu ryzyka, mówilibyśmy o tym, że korzystanie ze strategii prawdopodobnie wsparłoby nas w osiągnięciu wyniku lepszego od rynkowego.

 

Nie oznacza to, że ten pomysł do niczego się nie nadaje. Ba, może być dobrym punktem wyjścia do wstępnej selekcji akcji branych do portfela, który później posiadałby jeszcze dodatkowe warunki. Zauważmy, że nie m tu mowy o poziomach „stop loss” oraz rozwiązaniach dotyczących alokacji. Czy udziały spółek w portfelu są równe? A może są różne, a waga zależy od miejsca w rankingu? A może waga zależy od udziału w pierwotnym indeksie? Może warto obok stopy dywidendy przyjąć jakieś kolejne warunki płynące z fundamentów dla określenia wielkości udziału w portfelu?

 

W swojej czystej postaci dobór spółek na bazie stopy dywidendy jest podejściem, które da się powielić także na innych rynkach (w przeciwieństwie choćby do efektu Super Bowl) akcji. Na GPW selekcja na spółkach z WIG20 raczej nie ma sensu, ale już z dobór z całego WIG-u byłby ciekawy. Kiedyś wyniki takich poszukiwań publikowano w Parkiecie. W przypadku spółek polskich ta selekcja potencjalnie dawałaby ciekawe możliwości, bo wypłata dywidendy nie jest powszechnym rozwiązaniem. Z drugiej strony wiele spółek wzrostowych nie wypłaca dywidendy, a więc pobicie rynku byłoby trudniejsze. Wątki warte sprawdzenia.

 

Jak już poruszyliśmy indeksy i wybór wśród ich składników w celu zaangażowania, to warto wspomnieć o jeszcze jednej anomalii. Oparta jest ona na wykorzystaniu momentów przetasowania w składnikach średnich rynkowych. Jak wykazał Jay Dahya istnieje możliwość wykorzystania chwilowej nierównowagi na rynku danej spółki po informacji o tym, że ta spółka opuści indeks. Taka wiadomość powoduje, że generowana jest podaż ze strony podmiotów, których elementem strategii jest naśladowanie indeksu, bądź wybór spośród spółek, które znajdują się w danym indeksie. Wypadnięcie z koszyka powoduje niemal automatyczne reakcje, które w krótkim czasie obciążają wycenę spółki, a co nie ma faktycznie związku z tym, co w samej spółce się dzieje. Dayha wskazał, że w przypadku spółek brytyjskich przecena wywołana informacją o opuszczeniu przez daną spółkę indeksu jest niwelowana w okresie ok. 120 dni. Innymi słowy sugerowana jest strategia zakupu papierów zbyt szybko przecenionych na bazie informacji o wyjściu z indeksu z zamiarem przeczekania 4 miesięcy, aż cena wróci do okolicy sprzed opublikowania tej informacji.

Kamil Jaros

Dom Maklerski BDM

Oceń artykuł:

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (Brak ocen)
Loading...

Exeria

Zobacz także:
Zobacz wszystkie

Notowania

Kalendarium

Zobacz więcej »

Statystyki sesji / mapa nastrojów

Kto czyta, nie traci

Wyrażam zgodę na przetwarzanie...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie, w tym także w przyszłości, przez EFIX Dom Maklerski S.A. z siedzibą w Poznaniu (61-896), przy ul. Towarowa 35, moich danych osobowych wskazanych w powyższym formularzu, w celach marketingowych, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997, Nr 133, poz. 883, z późn. zm.). Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Oświadczam, że zostałem/-am poinformowany/-a o przysługującym mi prawie wglądu do swoich danych osobowych, ich poprawiania i kontroli. Zgoda w każdym czasie może być odwołana.

Wyrażam zgodę na przesyłanie...

Wyrażam zgodę na przesyłanie, środkami komunikacji elektronicznej, informacji handlowych przez EFIX Dom Maklerski S.A., na podany przeze mnie adres e-mail, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku.